SKANDAL WE WROCłAWSKIM TRAMWAJU. MOTORNICZY PROWADZIł POJAZD, MAJąC PONAD DWA PROMILE ALKOHOLU WE KRWI

Wrocławski plac Legionów stał się miejscem zatrzymania nietrzeźwego motorniczego, który prowadził tramwaj z pasażerami po mieście. Mężczyzna miał 2 promile alkoholu we krwi. Zdarzenie to wywołało ogromne poruszenie zarówno wśród mieszkańców, jak i w mediach. W niniejszym artykule przyglądamy się szczegółom tej niecodziennej sytuacji, która mogła zakończyć się tragicznie.

Niecodzienne zgłoszenie do policji

Wszystko zaczęło się od zgłoszenia, które policja otrzymała od nadzoru ruchu Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji we Wrocławiu. Informacja dotyczyła motorniczego, który, będąc pod wpływem alkoholu, nie stosował się do poleceń zatrzymania wydawanych przez pracowników nadzoru. Na motorniczego urządzono obławę, co świadczy o powadze sytuacji oraz o tym, jak poważnie wrocławskie służby podchodzą do kwestii bezpieczeństwa pasażerów.

Pierwszy niepokojący incydent miał miejsce na ul. Grabiszyńskiej, przy przystanku FAT, gdzie doszło do gwałtownego hamowania tramwaju.

- Najpierw na ul. Grabiszyńskiej, przy przystanku FAT, na skutek gwałtownego hamowania w tramwaju przewrócił się pasażer. O zdarzeniu został poinformowany nadzór ruchu MPK. Motorniczemu polecono, aby zjechał na pętlę Krzyki i tam poczekał na nadzór. Jak się później okazało, nietrzeźwy motorniczy z pasażerami dojechał na pętlę, gdzie pogotowie ratunkowe udzieliło pomocy pasażerce, która przewróciła się w tramwaju. Mimo poleceń, jakie zostały wydane motorniczemu, aby na pętli poczekał na przyjazd radiowozu nadzoru, motorniczy nie dostosował się do tego. Ruszył w dalszą trasę, nie czekając na przyjazd radiowozu nadzoru ruchu MPK i przejechał tramwajem kolejny, spory odcinek trasy - informuje rzecznik prasowy MPK Katarzyna Pawlak.

Skutki nieodpowiedzialności

Konsekwencje takiego zachowania były szybkie i stanowcze. Motorniczy został zatrzymany przez policję, a badanie wykazało, że miał on 2 promile alkoholu we krwi.

- Po informacji od nadzoru ruchu MPK, że po Wrocławiu jeździ motorniczy tramwaju, który jest nietrzeźwy, policjanci urządzili obławę na placu Legionów. Tam mężczyzna został zatrzymany i przebadany alkomatem. Miał dwa promile alkoholu we krwi. Został przewieziony na komisariat, gdzie prowadzone są dalsze czynności - informuje st.sierż. Mateusz Ziętek z KMP we Wrocławiu.

Reakcje i konsekwencje

Zdarzenie to wywołało szerokie echo, a przedstawiciele MPK Wrocław wyrazili swoje ubolewanie oraz zapewnili, że bezpieczeństwo pasażerów jest dla nich priorytetem.

- Nadzór ruchu został wysłany na kontrolę tramwaju po upadku pasażerki. Przekazaliśmy policji odpowiednie nagrania. Współpracujemy ze służbami i chciałabym podkreślić, że ubolewamy, że doszło do takiego zdarzenia. Nie ma na to naszej zgody. Bezpieczeństwo pasażerów jest najważniejsze. Wobec wszystkich takich osób wyciągamy poważne konsekwencje, łącznie z utratą pracy - mówi Katarzyna Pawlak, rzeczniczka prasowa MPK Wrocław.

Dodatkowo, Katarzyna Pawlak, rzeczniczka prasowa MPK Wrocław, potwierdziła, że motorniczy oraz kierowcy, którzy pracują dla spółki, są badani pod kątem trzeźwości w zajezdni. Niestety, w tym przypadku, zatrzymany rozpoczynał swoją zmianę poza terenem zajezdni, co mogło umożliwić uniknięcie kontroli.

Całe zdarzenie stanowi przestrogę przed nieodpowiedzialnym zachowaniem, które może mieć tragiczne skutki nie tylko dla sprawcy, ale również dla niewinnych osób. Wrocławskie MPK oraz policja szybko zareagowały, co na szczęście pozwoliło uniknąć jeszcze większej tragedii. To przypomnienie, jak ważne jest zachowanie trzeźwości i odpowiedzialności, zwłaszcza w zawodach, które wiążą się z odpowiedzialnością za życie i zdrowie innych osób.

Zobacz też:

2024-07-10T10:30:42Z dg43tfdfdgfd